Jump to content
PlanetaWhisky.pl

Search the Community

Showing results for tags 'legendy'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Categories

  • all about whiskey
  • Nowości ze świata whisky
  • Whiskey Festivals
  • Information PlanetaWhisky.pl

Blogs

  • Whisky
  • Whisky w popkulturze

Forums

  • Planeta Whisky
    • Nowości ze świata whisky
    • WhiskyPedia
    • Wszystko o whisky
    • Destylarnie
    • Sztuka degustacji
    • Strefa kolekcjonera
  • PlanetaWhisky.pl
    • Ogłoszenia
    • Ankiety
  • Kolekcja Johnnie Walker's Tematy
  • Whisky w podróży's Tematy
  • Whisky w podróży's Tematy
  • Szkocja - kraina whisky's Tematy

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


About Me

Found 1 result

  1. Dawno, dawno temu gdy Wawelu strzegł smok, pił on nie wodę z Wisły, lecz whisky. Tak by prezentowała się legenda o Smoku Wawelskim gdybym to ja ją tworzyła. Cieszmy się, że tak nie było. W dzisiejszym poście opowiem wam legendy, historyjki o bursztynowym alkoholu z przymrużeniem oka. Nawiązanie do wody we wstępie nie jest przypadkowe. Opowieść z pogranicza fikcji oraz realizmu z początków historii whisky również do niej nawiązuje. Na przełomie XII/XIII wieku kiedy irlandzka whiskey (dopiero później alkohol dotarł do Szkocji) była lekarstwem na choroby, klątwy i wszelkiej innej maści nieszczęścia, Rzymianie rozpowszechniali ją na terenie Wielkiej Brytanii i innych części Europy. Nazywano ją wtedy aqua vitae z łacińskiego: woda życia. Bursztynowy napój miał mieć wręcz magiczne właściwości przedłużania życia. Nie trudno się domyślić, że woda życia była wówczas dostępna jedynie dla elit. Jak to się stało, że whiskey zawędrowała do Irlandii? Otóż miał w tym swój udział św. Patryk, który jest patronem Irlandii. Irlandczycy 17 marca świętują dzień św. Patryka, jak nakazuje tradycja pijąc whiskey (tak zwany Dzban Patryka) z kubka na którego dnie umieszczono koniczynę i ubierając zieloną garderobę. Legendy i ludowe podania określają go jako tego, który jako pierwszy stworzył whiskey. Miał nauczyć procesu destylacji bursztynowego napoju Irlandczyków. Sam zaś podwaliny do stworzenia whiskey zaczerpnął z Francji podczas jednej ze swych licznych podróży. Nie ma żadnych źródeł historycznych potwierdzających autorstwo whiskey św. Patryka, myślę więc, że można traktować tę historię jako interesującą anegdotę. Jest jeszcze jedna opowieść o sławnym zakonniku i alkoholu. Pewna kobieta obsługująca klientów irlandzkiej karczmy, gdy oni zamówili szklaneczkę whiskey nigdy nie wypełniała jej całej. Św. Patryk usłyszał o tym przestępstwie, pofatygował się do karczmy w celu ukarania kobiety. Od tamtej pory zawsze nalewała trunku do pełna i tak właśnie powstał Dzban Patryka🍀. Doszły mnie słuchy, że podobno zanim zaczęto produkować whiskey, we Francji techniki destylowania używano do wytwarzania perfum. Ciekawe jak one pachniały. Na początku historii omawianego alkoholu produkcja skupiała się w klasztorach, mnisi zgłębiali sztukę destylowania wody życia. Wraz z rozpowszechnieniem się whisky w Szkocji, Anglii coraz więcej ludności zajmowało się wytwarzaniem jej. Przynosiła potężny zysk Szkotom posiadającym destylarnie. Parlament zwrócił uwagę na rosnące zyski wśród ludu, podniósł podatki na jęczmień i samą whisky. XVIII w. przyniósł unię szkocko-angielską, za jej czasów również podniesiono opłaty, ustalono akcyzę chcąc ograniczyć liczbę destylarni. Tęgie umysły producentów obmyśliły złowieszczy plan, by dalej prowadzić interes przenieśli produkcję do podziemi. Pracując potajemnie dalej się bogacili, przemycali whisky na tereny całej Szkocji działając z regionu Highlands którego ukształtowanie terenu sprzyjało nielegalnym produkcjom. Producenci grali w swego rodzaju zabawę w chowanego z pobiorcami podatkowymi szmuglując alkohol na wiele różnych sposobów. Butelki ukrywano w trumnach, pod deskami podłogowymi czy pod ołtarzami w kościele. Na wyróżnienie zasługuje kreatywny pomysł odprowadzania dymu z destylarni wytwarzanego podczas procesu. Szkoci pracujący w tej destylarni wykopali tunel do domu mieszkalnego skąd wydobywał się kominem. Obecne destylarnie (również te najsławniejsze) mieszczą się na terenach, na których kiedyś znajdowały się podziemne destylarnie. Wydarzenie z pogranicza realizmu i mitu rozpoczyna się w 1854 roku, gdy statek pasażerski Westmoreland zatonął w jeziorze Michigan. Zimnego grudnia tegoż roku sztorm zaatakował Westmoreland doprowadzając do zatopienia i śmierci pasażerów. Oprócz ludzi statek przewoził złoto i również beczki whisky. Wrak zaginął na ponad 150 lat temu, przez ten czas pamięć o nim praktycznie zniknęła. W 2010 r. został odnaleziony, a w nim 280 beczek wypełnionych whisky. Westmoreland zachował się w wyjątkowo dobrym stanie, Ross Richardson odkrywca tego statku do tej pory stara się o pozwolenie na wydobycie beczek oraz całego statku. Jak myślisz alkohol ten nadaje się do picia, nie stracił swoich właściwości? 60 m pod ziemią zakonserwowany wrak czeka na odkrycie wszystkich jego tajemnic. Póki co nie znamy stanu w jakim jest whisky, nie wiadomo jaką wartość mogą mieć beczki. Szacuje się, że dotychczas odkryte skarby Westmorelanda szacuje się na 20 mln USD 🚢. Przedstawię ci teraz intrygującą legendę związaną ze szkocką whisky Glenlivet. Jest to jedna z popularniejszych marek, a jej pozycja i wyjątkowy smak może być związany z pewnym bardzo tajemniczym źródłem. Josie's Well jest położonym w dolinie Livet regionu Speyside źródłem podobno o wyjątkowej czystości i magicznej miękkości, które nadają ten charakterystyczny smak Glenlivet. Źródełko i studnia z której pochodzi woda używana przez producentów tej whisky nazwane zostało na cześć kobiety Josie Fraser, która zamieszkiwała w pobliżu wody. Myślę, że to duch tej kobiety czuwa nad tą szkocką i jej smakiem. Czy whisky może uratować życie? Okazuje się, że owszem. Wśród szkockich żołnierzy krąży anegdota o koledze po fachu walczącym na froncie II wojny światowej, który uszedł z życiem z postrzału. Kula mająca ugodzić żołnierza w samo serce trafiła w butelkę z bursztynowym płynem umieszczoną w kieszeni piersiowej munduru. Drodzy panowie, noście w kieszeni buteleczki whisky nigdy nie wiadomo kiedy się przyda 😉. A Ty znasz legendy w których bohaterem jest whisky? Daj znać w komentarzu. Mogę zapowiedzieć, że kiedyś pojawi się post o historiach destylarni, które są przepełnione mrokiem, duchami i horrorowymi klimatami. Dobrnęliśmy do końca moich opowieści na dzisiaj. Czy to tylko fantazje? Podobno każda legenda ma w sobie ziarenko prawdy... Do zobaczenia na Whisky Day Cracow w tę sobotę. Bye ~ Briella
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.